| Opakowania, targi i kryzys - rozmowa z Prof. St. Tkaczyk |
| Redaktor: Agnieszka Matczyńska | |
| środa, 01 lipca 2009 | |
|
Z prof. zw. dr hab. inż. Stanisławemem Tkaczykiem, prezesem Polskiej Izby Opakowań rozmawia Agnieszka Matczyńska Polska Izba Opakowań uczestniczy w wielu imprezach targowych na świecie. Jakie korzyści przynosi uczestnictwo w targach? To prawda, że Izba uczestniczy w wielu imprezach targowych. Ściślej – organizuje uczestnictwo firm zrzeszonych w Izbie, które z różnych względów nie decydują się na samodzielny udział w targach i wystawach opakowaniowych. Służą temu organizowane przez Izbę misje gospodarcze na targi wystawy. Co do korzyści, to w każdym przypadku mierzy się je liczbą zawartych kontraktów. Dodatkowo, stanowią one okazję do porównania oferty, którą firma prezentuje z ofertami innych firm- wystawców. Chodzi o poziom nowoczesności, jakości itp. Nawet jeśli uczestnik targów nie wraca z zawartymi kontraktami, to wraca z nowymi kontaktami. Przez obecność na targach, zaistniał na rynku. Pokazał swoją firmę. A to niezbędny etap w pozyskaniu klienta. Oceniamy, iż w rezultacie 27 misji gospodarczych zorganizowanych przez Izbę dla 234 przedsiębiorców, przywieźli oni ok. 100 kontraktów, utworzyli na rynku organizatora wystawy ok. 20 filii i przedstawicielstw handlowych. Które z targów są najkorzystniejsze, najbardziej preferowane przez członków Izby? Właściwie, wszystkie targi i wystawy opakowań są korzystne dla określonej grupy firm. Najbardziej jednak te, którym towarzyszą, równolegle organizowane, targi i wystawy użytkowników opakowań. Do takich należą, m.in. targi opakowań w Kijowie PACK EXPO organizowane równolegle z targami FOOD EXPO. Targi „Packaging. Depot” organizowane w Kiszyniowie, równolegle z targami „Food Technology. Food &Drinks”. Targi „Hispack” w Barcelonie, organizowane łącznie z targami „Bta Barcelona Food Technologies”. W takiej formule utrzymuje się także nasz poznański Salon TAROPAK oraz targi PAKFOOD, którym towarzyszą targi POLAGRA FOOD. Trzeba bowiem pamiętać, iż producent opakowań poszukuje klientów wśród użytkowników produkowanych przez niego opakowań. Często zatem, producenci opakowań uczestniczą w targach, poświęconych innym branżom. Np. producenci opakowań dla przemysłu mleczarskiego, biorą udział w targach, gdzie wystawiają swoje oferty producenci mleka i jego przetworów. Dotyczy to także targów przemysłu kosmetycznego i innych. Choć trzeba pamiętać, że na specjalistyczne targi opakowaniowe również przyjeżdżają użytkownicy opakowań, aby wybrać potrzebne im opakowania. Tak więc formuła, łączonych wystaw i targów opakowaniowych z branżowymi, jest wysoce efektywną. Jak oceniałby Pan polskie targi opakowaniowe w zestawieniu z targami światowymi? Ocenie poddam jedynie targi i wystawy organizowane przez Międzynarodowe Targi Poznańskie, takie jak TAROPAK i od niedawna PAKFOOD. Są to targi w pełni porównywalne z organizowanymi we Francji, Niemczech, Anglii czy też Rosji. Choć trzeba uwzględnić wielkość rynku /liczbę ludności/ itp. Np. na TAROPAK-u w 2008 roku wystawiało się ok. 800 firm, zaś na ROSUPAK-u w Moskwie, w tym samym czasie 850. To w pełni porównywalne liczby z korzyścią dla MTP, przy ogromnej różnicy wielkości obu tych krajów. Czy kryzys zmienił podejście do targów? Tak. To widać choćby na przykładzie zainteresowania uczestnictwem polskich firm w targach i wystawach. W lutym zrezygnowaliśmy z misji na targi PACK EXPO w Kijowie ze względu na małe zainteresowanie. Tylko 2 firmy. W latach poprzednich 8-15 w targach Embax Print w Brnie, Packaging. Depot w Kiszyniowie wzięły udział 3 firmy. Wcześniej 7-11 w Moskwie na ROSUPAK- u /czerwiec 2009/ było ogółem 360 wystawców wobec 800-1100 w latach poprzednich żadnej firmy z Polski. Firmy tną wydatki na promocję. To wpływ kryzysu. Czy w branży opakowaniowej widać kryzys? Ostro nie rzuca się w oczy. Ale jest obecny. Zresztą to zależy w jakim segmencie branży. Najbardziej odczuwalny jest przez producentów opakowań, którzy zaopatrują rynki inwestycyjne jak: budownictwo, motoryzacja, niektóre asortymenty wyrobów przemysłowych powszechnego użytku. Tam spadek popytu wynosi od 10-25%. A to już rodzi problemy. Dotyczy to także produkujących na eksport. Mniej odczuwalne są skutki kryzysu w segmencie opakowań dla przemysłu spożywczego, farmaceutycznego i kosmetycznego. Tutaj spadek popytu waha się w granicach 1,5-3,0%. To można jeszcze wytrzymać. A jest to zasługą w miarę dużego rynku wewnętrznego. Jednak oszczędności uczestników rynku są na wyczerpaniu. Należy się liczyć z dalszym spadkiem popytu na opakowania. Choć IV kwartał nie będzie jeszcze zły ze względu na tradycyjne już ożywienie popytu wywołane zakupami przedświątecznymi. Mniej optymistycznie trzeba patrzeć na I półrocze 2010. Ale bądźmy dobrej myśli. |
|
|





