Polish Belarusian Czech Dutch English Estonian French German Hungarian Irish Italian Latvian Lithuanian Portuguese Russian Spanish Swedish Ukrainian

Email

Ten konkurs to festiwal kulinarnych talentów

Wywiad z Rafałem Jelewskim - reprezentantem Polski w kulinarnym konkursie Bocuse d’Or w Lyonie 2011

Rafał Jelewski - szef kuchni Hotelu ParkRafał Jelewski jest na co dzień szefem kuchni Hotelu Park w Poznaniu. Kucharz z sukcesami, z doskonałym warsztatem i wybitnym wyczuciem smaku. Brał udział w wielu prestiżowych imprezach kulinarnych w Polsce i na świecie. To jemu oraz pomocnikowi Bartkowi Budzyńskiemu przypadł zaszczyt reprezentowania Polski w konkursie Bocuse d’Or w Lyonie w styczniu 2011 (dowiedz się więcej o konkursie - Bocuse d’Or - show i święto sztuki kulinarnej). Ten występ, to rezultat wytężonej pracy, doskonałych kwalifikacji i zdolności kulinarnych, jakimi panowie popisali się w trakcie eliminacji w Genewie w 2010 roku. Zgrany zespół pod okiem trenera Dominika Brodziaka zakwalifikował się do rywalizacji z najlepszymi teamami kucharskim z 24 krajów.

Odwiedziliśmy pana Rafała Jelewskiego w jeden z jesiennych poranków w restauracji Hotelu Park nad malowniczym torem regatowym na poznańskiej Malcie. Podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami i zrelacjonował przygotowania do konkursu Bocuse d’Or w Lyonie 2011.

Renée: Niecałe trzy miesiące dzielą Panów od startu, jak idą przygotowania?

Rafał JelewskiRafał Jelewski: Pracujemy całą parą, a czasu coraz mniej. Każdy trening i kolejne etapy dopracowania konkursowych dań to duży wysiłek ale też znaczny nakład środków finansowych. Pomagają nam Sponsorzy, bez których tak wielkie przedsięwzięcie nie byłoby możliwe. Ciągle szukamy fascynatów sztuki kulinarnej i kolejnych firm, które skłonne są nas wesprzeć. Wprawdzie wszystko jest już zabezpieczone, ale dodatkowe środki to możliwość dodatkowych treningów. Produkty wykorzystywane na treningach muszą być najlepszej jakości, zbliżone do tych, dostarczonych  nam w trakcie zmagań w Lyonie. Pracujemy na doskonałej jakościowo i smakowo żabnicy zwanej diabłem morskim. W opracowaniu obowiązkowego tematu rybnego wszyscy uczestnicy muszą wykorzystać dwie 8- kilogramowe żabnice z głową. Obowiązkowo trzeba także skorzystać z 20 langustynek i 4 krabów. Drugie danie – mięsne powstaje na bazie dwóch całych szkockich combrów jagnięcych z nerkami i łopatki jagnięcej. Obecnie dopracowujemy kolejne elementy konkursowych dań. Lada chwila musimy także doszlifować sposób zaserwowania komisji smacznych porcji - trzeba zamówić platery i naczynia. Mimo, że będzie to ogromny wydatek, wykorzystane będą tylko raz w Lyonie. Efekty naszych treningów prezentujemy na specjalnych pokazach z udziałem specjalistów, branżowców i innych zaproszonych gości, którzy po degustacji wspomagają nas swoimi ocenami i wszelkimi zarówno pozytywnymi jak i krytycznymi spostrzeżeniami. Taka degustacja pozwala nam jeszcze bardziej dopracować dania, co w rezultacie może zaowocować najwyższymi notami konkursowego jury z Lyonu 2011.

Renée: Codzienna praca, przygotowania, poszukiwanie inspiracji… czy ma Pan jeszcze czas na wizyty w innych restauracjach, na śledzenie nowinek z branży?

Rafał Jelewski: Nie jadam tak często w restauracjach jak bym chciał. Nie mam też zbyt wielu okazji do poznawania tajników światowej kuchni. Przygotowania do startów w tak uznanych imprezach kosztują i trzeba bardzo gospodarnie zarządzać zgromadzonym budżetem. Bez wątpienia lubie poznawać nowe smaki, podglądać kolegów i nie zawahałbym się w trakcie jakieś dalekiej podróży spróbować nawet tych najbardziej egzotycznych specjałów. Gdybym jednak miał ugościć sławę formatu pana Paula Bocuse z pewnością przygotowałbym dania na bazie najlepszych składników polskiej kuchni, sięgając po dawne, często zapomniane receptury. W domu szukam odpoczynku, więc nie zawsze gotuje wykwintnie. Prostota też ma wiele uroku i potrafi inspirować do pracy na najwyższym poziomie.

Renée: Dlaczego mimo, że kuchnia jest domeną kobiet stosunkowo rzadko spotyka się szefowe kuchni?

Rafał Jelewski: Praca jest bardzo ciężka, pełna wyrzeczeń i wytężonego wysiłku. Przecież jemy w różnorodnych okolicznościach, także tych doniosłych, świątecznych. Kucharz nie odpoczywa w święta. Pracuje szczególnie intensywnie w te dni, gdy inni wypoczywają. My pracujemy, by inni w tym czasie mogli smacznie zjeść. To ważny element wypoczynku. Kobiety prowadzą domy, wychowują dzieci i trudniej im jest pogodzić ciężką pracę zawodową z obowiązkami domowymi. W zasadzie należałoby chyba powiedzieć, że dom bez mężczyzny funkcjonuje, a bez kobiety nie bardzo i pewnie dlatego w kuchniach więcej jest mężczyzn.

Renée: Macie wielkie wsparcie swojego trenera Dominika Brodziaka , który także w 2008 roku startował w konkursie Bocuse d’Or Europe – Stavanger.

Rafał Jelewski: Doświadczenie Dominika, który właśnie objął stanowisko szefa kuchni w jednym z pięciogwiazdkowych, poznańskich hoteli, jest dla nas bardzo cenne. Jednak w czasie konkursowego startu regulamin zabrania jakiegokolwiek kontaktowania się i rozmów z trenerem. Jest wtedy obserwatorem naszej pracy, ale przeżywa tak samo emocjonalnie i zawodowo nasz każdy występ.

Rafał Jelewski i Bartek Budzyński podczas zmagań konkursowych w GenewieRenée: Jaka jest atmosfera w trakcie konkursu?

Rafał Jelewski: Sam konkurs rządzi się wieloma zasadami, a regulamin ma dziesiątki punktów i wymogów, zbliżonych do tych, obowiązujących w konkursach kulinarnych o Puchar Polski. Nad prawidłowością czuwa komisja techniczna, smak i sposób podania ocenia druga komisja. Stanowiska wyposażone są w podstawowe urządzenia, możemy przywieźć ten sprzęt, którego używamy do przygotowania konkursowych dań. Produkty mogą być już wstępnie przygotowane czy obrane, jednak komisja techniczna sprawdza, by stopień przygotowania nie był sprzeczny z wymogami regulaminu. Na godzinę przed startem musimy sprawdzić stanowisko. Potem pod bacznym okiem światowych sław, przy blasku reflektorów, fleszy, wśród dopingu kibiców i zapowiedzi komentatorów zaczynamy walkę z czasem i konkurencją. Atmosfera jest doniosła, ale bardzo przyjacielska. Ten konkurs to prawdziwy festiwal kulinarnych talentów. To wielkie przedsięwzięcie logistyczne i medialne. Znamienite sławy kulinarne udzielają wywiadów, dzielą się na gorąco swoimi opiniami. To święto kucharzy i smakoszy. Zmaganiom kibicuje sam pomysłodawca i patron konkursu, niezwykle popularny i lubiany Paul Bocuse. Szef kuchni tak popularny, jak gwiazdy światowego kina czy estrady.

Renée: Czy Pan ma swoich faworytów.

Rafał Jelewski: Wskazałbym Francje i kraje skandynawskie. To moim zdaniem czołówka. Pracujemy tam pod presją i wszystko zaplanowane jest co do minuty. Szkoda, że nie ma potem czasu i okazji by bardziej zapoznać się z innymi drużynami.

Grupę Rafała Jelewskiego wspiera miasto PoznańRenée: Plakaty z Pana wizerunkiem i niebieską  gwiazdką na patelni wzbudzały zainteresowanie w Genewie w trakcie eliminacji?

Rafał Jelewski: Oczywiście, że tak. Niebieska gwiazdka oznacza wsparcie miasta dla ciekawych inicjatyw i ważnych projektów. Wzbudza zaufanie i zainteresowanie. Plakaty umieszczamy w wielu miejscach, także teraz są ważnym elementem strategii reklamowej naszego startu w Lyonie. Polacy mieszkający za granicą pytali skąd jesteśmy i gdzie na co dzień można spróbować naszej kuchni. Obiecali wizytę w hotelu i odwiedzenie Poznania. Spotykamy się z serdecznym przyjęciem wszędzie tam, gdzie opowiadamy o naszych przygotowaniach. Coraz więcej ludzi interesuje się konkursem i naszym uczestnictwem w Bocuse d’Or. W działaniach marketingowych i reklamowych wspiera nas Jakub Pindych z Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Wspólnie prowadzimy profil Gastromaniacy na Facebooku, który jest doskonałą platformą kontaktu z fanami, smakoszami i koneserami dobrej kuchni. Liczymy także na doping w czasie pojedynku w Lyonie w styczniu 2011.

Renée: Życzymy zatem połamania noży i trzymamy kciuki za start poznaniaków w Lyonie.

Zobacz profil Bocuse d'Or Team Poland 2011 na Facebook

 

 

Bocuse d'Or Team Poland 2011


Komentarze  

 
0 #4 Anna 2011-01-18 21:20
Żabnica w wydaniu Pana Rafała - Bravissimo! Miałam okazję próbować tej niebywałej ryby i chylę czoła bardzo nisko :) Wiem, jak jest trudna w przyrządzaniu, lecz Pan Rafał z Panem Bartkiem popełnili coś dalece niebiańskiego :)
Pozdrawiam i powodzenia życzę!
Cytować
 
 
0 #3 Artur 2010-11-21 17:07
Życzę powodzenia i trzymam kciuki!
Cytować
 
 
0 #2 Mati 2010-11-19 09:19
Doskonała kuchnia i ludzie z charakterem. Szkoda, że nigdzie nie można tego zobaczyć. To chyba fajny materiał na program :sad:
Cytować
 
 
0 #1 sonia 2010-11-19 08:37
Żabnicy bym chyba nie zjadła ale do Hotelu Park na niedzielny obiad - zawsze chętnie wpadam. Trzymam kciuki za Panów z Poznania.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

FacebookTwitterGoogle Bookmarks
Tygi.pl - informacje, ciekawostki, porady